Z Życia Wzięte #46
🗓 Daily Blog – podsumowanie ostatnich dni
Sylwestra spędziliśmy spokojnie i w rodzinnym gronie. Najpierw wizyta w moim domu rodzinnym, później chwila u rodziców żony, a wieczorem zasiedliśmy do gier planszowych przy winie i przekąskach. O północy wyszliśmy jeszcze na zewnątrz zobaczyć fajerwerki, choć bez większych emocji – raczej symbolicznie.
Nowy rok również upłynął na luzie. Ostatnio wróciła u nas ochota na odświeżenie gier planszowych i karcianych. Żona zamówiła Scrabble, które dziś mają dotrzeć do paczkomatu, więc zapowiada się rozgrywka zamiast Netflixa przed snem. Zaliczyliśmy też noworoczny spacer po okolicy, korzystając z całkiem dobrej pogody.






Wieczorem obejrzeliśmy finałowy odcinek „Stranger Things” i mam tu dość mieszane odczucia. Jako serial „do oglądania bez myślenia”, na luzie i czysto rozrywkowo – sprawdza się świetnie. Problem pojawia się jednak w samym finale. Na ostateczne starcie z „siłami zła” trzeba było czekać naprawdę długo, a gdy już do niego doszło, okazało się – przynajmniej dla mnie – zbyt krótkie i mało rozbudowane. Zdecydowanie czuć tu niedosyt i wrażenie, że poświęcono mu za mało czasu.
Druga część odcinka to już spokojne, momentami wręcz sielankowe pożegnanie z bohaterami. Z częścią z nich żegnam się całkiem chętnie, bo po prostu miałem ich dość – i niestety są to postacie kluczowe dla całej historii. W moim odczuciu częściowo wynika to z braków aktorskich, które w produkcjach wielosezonowych z dziecięcą obsadą są dość typowe. W Stranger Things z sezonu na sezon coraz mocniej było widać przeciętne umiejętności niektórych aktorów, a w ostatnim sezonie osiągnęło to wręcz apogeum. To największy minus finału i całego sezonu.
Mimo wszystko, patrząc na piąty sezon jako całość, uważam go za dość udany – ma swoje momenty, klimat nadal działa, a serial jako całość broni się lepiej niż sam finał.
W piątek nadszedł mniej przyjemny moment powrotu do pracy po prawie dwóch tygodniach przerwy – i oczywiście od razu „ulubiona” pierwsza zmiana. Piątek był dramatyczny: brak kontaktu ze mną, totalne zombie. Spodziewałem się, że kolejne dni będą jeszcze gorsze, ale ku mojemu zaskoczeniu w sobotę funkcjonowałem już normalnie, z energią i chęcią do pracy. Wczoraj było podobnie, choć po powrocie do domu zaliczyłem solidny zjazd – najpewniej przez przebodźcowanie. Sporo działo się na maszynie, a obsada stanowisk była dość nietypowa, więc musiałem pilnować nie tylko swojej części.
W sobotę po pracy wybraliśmy się jeszcze na spacer. Niebo wyglądało wtedy tak, jakby świat miał się zaraz skończyć.






Dzisiaj dzień wolny i czas na odpoczynek, a jutro zaczynam nocki. Nie słuchałem w ostatnich dniach zbyt wiele muzyki, dlatego dzisiaj zasiadłem trochę do tematu i przejrzałem rynek elektronicznych utworów z ostatniego miesiąca. Oto, co znalazłem:
Congratulations @locky772! You have completed the following achievement on the Hive blockchain And have been rewarded with New badge(s)
Your next target is to reach 1500 upvotes.
You can view your badges on your board and compare yourself to others in the Ranking
If you no longer want to receive notifications, reply to this comment with the word
STOPhttps://www.reddit.com/r/sun/comments/1qr2p8n/the_crimson_magic_of_the_winter_sun/
This post has been shared on Reddit by @bilginselcuk through the HivePosh initiative.